O autorze
Specjalista ds. funduszy europejskich, informatyk. Absolwent Matematyki Stosowanej na PŁ i studiów Menadżerów Samorządu Terytorialnego w SGH. Społecznik i polityk. Sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD województwa łódzkiego.

Pyrrusowy łomot

Powrót Beaty Szydło
Powrót Beaty Szydło Radek Pietruszka/PAP
W siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej konwój 6 ciężarówek z Federacji Rosyjskiej, który od granicy w Terespolu jedzie w asyście limuzyn BOR-u, dociera właśnie do punktu przeznaczenia, gdzie czekają już oddziały Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego, oficjele, przedstawiciele rządu PiS-u, marszałkowie, prezydent oraz on sam – jedyny prezes. Jak zawsze sen Jarosława urywa się w chwili, gdy otwarte zostają drzwi pierwszego TIR-a i zamiast fragmentów wraku jego oczom ukazuje się Donald Tusk.

Jak wielka jest trauma prezesa po posiedzeniu Rady Europejskiej, w której Donald Tusk stosunkiem 27:1 został wybrany na drugą dwu i pół letnią kadencję szefa, widać na przestrzeni kilku ostatnich dni. Od dawna nie obserwowaliśmy tak wzmożonej aktywności medialnej Jarosława Kaczyńskiego. Okazało się bowiem, że Polska wcale nie jest liderem regionu i nie posiada wręcz żadnych sojuszy, że król jest nagi. Unaoczniona została samotność międzynarodowa naszego kraju, a idea fix pisowskiej polityki zagranicznej, sen o odzyskaniu wraku prezydenckiego Tupolewa, pryska na oczach jej wyznawców bezpowrotnie.



Pragmatyzm kontra zaciekłość
Jarosław Kaczyński przez długi czas odgrywał rolę wielkiego stratega i władcy marionetek, który dowolnie kreuje rzeczywistość polityczną w Polsce. Próbował również przenieść takie wrażenie na skalę międzynarodową zbliżając się do krajów z regionu, wykorzystując w tym celu spotkania V4, czyli Grupy Wyszehradzkiej, a w szczególności opierając swój status na sojuszu z Węgrami. Dodatkowo od czasu do czasu mógł liczyć na poparcie Brytyjczyków, z którymi PIS należy do wspólnej grupy politycznej Sojuszu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Fasada ta opierała się próbie czasu dopóty, dopóki nie doszło do pierwszych istotnych decyzji w ramach Unii Europejskiej, czyli wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej. W tym momencie okazało się że alianse nie są tak trwałe, a samego prezesa charakteryzują małość i zaciekłość, które biorą górę nad wyrachowaniem i pragmatyzmem. Zamiast zagwarantować Polsce nienaruszalność przyznanych środków europejskich w budżecie na lata 2014-2020, zamiast umożliwić sobie indywidualne negocjacje z Wielką Brytanią ws. okresów przejściowych dla Polek i Polaków pozostających na Wyspach, postanowił przeprowadzić prywatną wendetę wobec Donalda Tuska.



Walka z wiatrakami
To co wyprawia PIS od momentu, w którym wynik 27:1 został podany do publicznej wiadomości i ujrzał światło dzienne, to już staczanie się po równi pochyłej. Ziobro dostał zlecenie dorwania Tuska i wzywa go w trybie 48 godzinnym do stawienia się w prokuraturze. Waszczykowski robi afront Węgrom i odwołuje wizytę swojego zastępcy w uroczystościach święta narodowego upamiętniającego wybuch węgierskiej rewolucji niepodległościowej w Wiośnie Ludów, w której zresztą udział brali także Polacy. Prezes wszędzie widzi Niemców, ogłasza sukces misji Szydło i imaginuje rosnący status osobisty pani premier, a także powołuje się na zwycięstwo moralne ‘racji’ nad ‘większością’ za nic mając, że w polityce zagranicznej albo się jest skutecznym i osiąga swoje cele albo nie.

Panie prezesie najwyższy czas aby wreszcie to do Pana dotarło. To nie było zwycięstwo, nawet pyrrusowe, to był zwykły łomot polskiej polityki zagranicznej. Jarosławie, czas przestać żyć w świecie fantazji, przyznać się do porażki i przeprosić wszystkich rodaków za politykę prywatnych animozji. Pana koncepcja i gierka zebrały cięgi, także od wszystkich potencjalnych sojuszników. Został Pan sam i zrobił z Polski peryferia Europy.

Lewicowa szansa
Trudno dziś wskazać cokolwiek pozytywnego odnośnie zeszłotygodniowych wydarzeń, a przyszłość będzie jeszcze gorsza. Grupa Wyszehradzka to dogasające zgliszcza, Polska pozbawiona sojuszy będzie pierwsza w obcinaniu przyznanych funduszy w obecnej perspektywie, a negocjacje ws. Brexitu odbędą się z zupełnym ignorowaniem polskiego zdania. Niech osamotniona pisowska polityka zagraniczna dalej śni swój sen o Tupolewie, bo do ambitnych wyzwań jest niezdolna i zwyczajnie za słaba. Ze zmianą tego stanu rzeczy poczekać trzeba do utraty władzy przez prawicę. Większa integracja to zadanie dla polskiej lewicy, która może dać nowy impuls poprzez wprowadzenie Polski do strefy euro, a następnie dogonienie Europy pierwszej prędkości.
Trwa ładowanie komentarzy...