O autorze
Specjalista ds. funduszy europejskich, informatyk. Absolwent Matematyki Stosowanej na PŁ i studiów Menadżerów Samorządu Terytorialnego w SGH. Społecznik i polityk. Sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD województwa łódzkiego.

Człowiek, Godność, Społeczeństwo

Papież Franciszek w towarzystwie m.in. osób niepełnosprawnych jedzie tramwajem na spotkanie z uczestnikami ŚDM na krakowskich Błoniach.
Papież Franciszek w towarzystwie m.in. osób niepełnosprawnych jedzie tramwajem na spotkanie z uczestnikami ŚDM na krakowskich Błoniach. Stefano Rellandini, AP Photo/Gazeta.pl
Zakończone w Polsce Światowe Dni Młodzieży stworzyły niepowtarzalną wręcz atmosferę. Wielu w tym czasie spodziewało się histerycznych ataków ze strony lewicowych środowisk wytykających ponoszone przez państwo koszty tego wydarzenia. Problem w tym że Kościół Franciszka pokazuje dziś swoją lepszą ludzką stronę i ...lewicową twarz

Wśród młodzieży patriotyzm można krzewić na różne sposoby. Drogą obraną przez obecnie rządzących jest budowanie tożsamości narodowej na szczerej i żarliwej wierze katolickiej. W tym kontekście Światowe Dni Młodzieży trafiły się jak ślepej kurze ziarno. Zgodnie z tą ideą Wielka Polska ma szansę powstać, kiedy będzie krajem jednorodnym etnicznie i religijnie, o zhierarchizowanym społeczeństwie, na szczycie którego stać będą światłe elity. Wielkość tą gwarantować ma swoisty sojusz tronu i ołtarza w myśl dewizy „Bóg, Honor, Ojczyzna”.



Niewygodna rzeczywistość
Zwrot którym epatuje tak wiele środowisk prawicowych w naszym kraju, właściwie oznacza: „Ojczyźnie wszystko, prócz miłości Boga najwyższego i Honoru”. Jak więc powinien zachować się ktoś, kto na sztandarach nosi tak szlachetne słowa wobec Światowych Dni Młodzieży, skoro 9 na 10 uczestników to ludzie odmiennych nacji, a co drugi z nich jest innej rasy? Jak traktować papieża, nieomylną głowę kościoła katolickiego, który jawnie wzywa do tego, aby zgodnie z bożą nauką przyjmować pod swój dach, do swoich społeczności, osoby uciekające przed wojną i głodem, nawet jeżeli są innej narodowości czy wyznania? "Serce miłosierne potrafi dzielić swój chleb z głodnymi, serce miłosierne otwiera się, aby przyjmować uchodźców oraz imigrantów" – mówi papież Franciszek.

Lewica a wiara
Świadomość masowa ma to do siebie, że lubi uproszczenia. Wielokrotnie wspominamy „kremówki” Jana Pawła II, nie znając jego nauk czy zapominają o wezwaniu by nie stawiać mu pomników, a zrobić coś dla ludzi. Przecież gdyby w Polsce usunąć wszystkie pomniki JPII, to ziemia podniosłaby się o metr wyżej i Rysy w końcu mierzyły 2,5km nad poziomem morza. Także teraz gdy spoglądamy na obecnego papieża, w prezentowanych relacjach medialnych, zachwycamy się jego, zupełnie nie przystającą do urzędu pokorą i ubóstwem. Jednocześnie z drugiej strony ludzie wiary ignorują jego wezwania do zachowania się zwyczajnie i po ludzku wobec tych, którzy pomocy potrzebują najbardziej.
Tak jak wiara katolicka nie ogranicza się do uczestnictwa w nabożeństwach niedzielnych, tak patriotyzm to nie tylko chodzenie w marszach ku pamięci poległych i wykrzykiwanie „raz sierpem, raz młotem”. Tak jak w Kościele zawierają się zarówno nurt konserwatywny, oświeceniowy czy franciszkański właśnie, tak patriotyzm jest podstawą aktywności społecznej Polek i Polaków tak z prawej jak i z lewej strony. Dla dobra kraju i obywateli Ci pierwsi noszą na sztandarach „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a Ci drudzy postępują zgodnie z zasadą „Człowiek, Godność, Społeczeństwo”.

Szukajcie a znajdziecie
Światowe Dni Młodzieży są epokowym doświadczeniem dla wielu z nas. Niby wiemy ze szkoły, że Ziemia jest okrągła, że mieszka nas na niej 7 miliardów ludzi, ale jakoś tak łatwiej było żyć ze świadomością, że możemy się zamknąć przed nimi wszystkimi w naszym małym ogródku. Nie możemy, na szczęście. Dziś świat przyjechał do nas i tak jak pielgrzymi są zafascynowani Polską, tak i chyba niektórzy z nas muszą przyznać, że różnorodność może nas wiele nauczyć i stanowi wartość dodaną. Dodatkowo, na przekór wielu oczekującym od papieża zabrania głosu w sprawach polskich, widzimy dziś jedynie człowieka, którego podstawą działania jest Tischnerowskie poszukiwanie zawsze tego co wspólne, a nie tego co różne. W naszym podzielonym społeczeństwie taka homilia może być ostatnią deską ratunku przed nieuchronnym wypowiedzeniu sobie nawzajem wojny.
Trwa ładowanie komentarzy...