O autorze
Specjalista ds. funduszy europejskich, informatyk. Absolwent Matematyki Stosowanej na PŁ i studiów Menadżerów Samorządu Terytorialnego w SGH. Społecznik i polityk. Sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD województwa łódzkiego.

Akolici PISzyzmu

Konferencja prasowa premier Beaty Szydło po Szycie NATO
Konferencja prasowa premier Beaty Szydło po Szycie NATO fot. twitter/Kancelaria Premiera
Dobra zmiana nie zwalnia dziś tempa. Każde wydarzenie wykorzystywane jest do podkreślania znaczenia i wyjątkowości obecnie rządzących. To naprawdę zaskakujące jak szybko Polska w ruinie przeszła czas sanacji by rozpocząć okres renesansu.

Było to możliwe dzięki światłości nowych elit. Symbolicznym znaczeniem okraszane są wszystkie sytuacje, ich gesty i czyny. Odrodzenie potęguje utrwalanie się nowego systemu polityczno-wyznaniowego, którego oś stanowią bliźniacy. Sacrum koncentruje się wokół byłego prezydenta, a uosobienie absolutu stanowi prezes.



Sługusy i wazeliniarze

Ten spektakl trwa od 2001r., czyli od samego początku istnienia Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński budując nową formację opierał się na ludziach Porozumienia Centrum, będących wobec niego bezkrytycznymi klakierami. Sytuacja ta nie zmieniała się pomimo 7 kolejnych przegranych wyborach, Kaczyński utrzymywał funkcję prezesa PIS, a wszystkim niepokornym „łamano” kręgosłup moralny, bądź zwyczajnie pozbywano się ich z szeregów partii.

Pisanie historii na nowo

Żyjemy w państwie demokratycznym (jeszcze), w którym istnieje wiele partii politycznych. Jedne mają charakter bardziej demokratyczny inne bardziej autorytarny. Przynależność do każdej jest dobrowolna. Dlaczego więc zajmuję się dziś partią do której nie należę? Ponieważ PIS ze swoją impertynencją i osobliwym postrzeganiem świata zaczął wykraczać poza granice własnej organizacji. Wszystko w myśl zasady Heglowskiego idealizmu: "Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów". Zakłamywane są już nie tylko dzieje powojennej Polski, ale także najnowsza historia naszego kraju. W szczególności mieliśmy tego namiastkę podczas szczytu NATO, gdy z wystawy „Polska droga do NATO” dowiedzieliśmy się że to nie wynik działań i zasługa ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego ratyfikującego akcesję Polski do Paktu, ani podpisującego Traktat Ministra Spraw Zagranicznych Bronisława Geremka, ale premiera Jana Olszewskiego i jego słów wypowiedzianych w exposé 6 lat wcześniej. Potwierdzeniem tej interpretacji były padające z ust ministra Macierewicza słowa podsumowujące szczyt, że umożliwiły go „myśl strategiczna sformułowana przez ruch niepodległościowy z okresu Jana Olszewskiego” oraz „przywództwo Jarosława Kaczyńskiego”.

PISzyzm – ustrój czy już wiara?

Obecne działania PIS należy rozpatrywać wieloaspektowo. Można zgadzać się z podejmowanymi zmianami socjalnymi oraz propozycjami gospodarczymi. Można dyskutować i spierać się w kwestii tego czy mniej czy bardziej niż Platforma Obywatelska, PIS psuje dziś państwo prawa nie publikując wyroków Trybunału Konstytucyjnego i paraliżując jego prace. Jednoznacznie jednak należy przeciwstawić się próbie naginania faktów i historii Polski pod kątem tworzenia alternatywnej wizji świata. Aby tym bardziej podkreślić swoje namaszczenie PIS wykorzystuje zarówno sympatie hierarchów Kościoła Katolickiego, jak i mit założycielski w postaci katastrofy smoleńskiej. Ta bezczelna manipulacja, będąca de facto systematyczną i ukierunkowaną budową systemu polityczno-wyznaniowego, obliczona jest na osiągniecie jednego celu – każdy atak na nią nie będzie już argumentowaniem swoich racji, lecz zwykłym bluźnierstwem. A jak w artykule „Do jakiej Polski przyjedzie papież” zauważa O. Ludwik Wiśniewski: „z heretykami się nie dyskutuje, ale się ich nawraca”.
Trwa ładowanie komentarzy...