Głos rozsądku

Pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - Gabriel Narutowicz
Pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - Gabriel Narutowicz
Fala oburzenia wzmaga się coraz bardziej. Dziś kolejne manifestacje Komitetu Obrony Demokracji. Jak to ładnie brzmi: obywatele dla demokracji. A czego tak naprawdę chcą inspiratorzy tego całego zamieszania? Czy jak już w jakiś czarodziejski sposób doprowadzą do skrócenia kadencji Sejmu RP, to na co się wtedy zdecydujemy? Czyją drogę wybierzemy? Czy powrócimy do tego co przez 8 lat serwował nam rząd PO-PSL? Z ich totalną ignorancją wszelkich inicjatyw obywatelskich, z ich dewastowaniem debaty publicznej, która nie pozwalała na wymianę opinii np. na temat budżetu, wieku emerytalnego, sześciolatków i wielu innych? Czy wybierzemy wariant o kryptonimie „Balcerowicz II”, bankstera i największe zło 25-lecia polskich przemian wolnościowych, przebranego w piórka trochę młodszej wersji w osobie Petru?

Dzisiejsi liderzy obrońców demokracji rozumieją ją w dość osobliwy sposób. Mówią o podważaniu zasad państwa prawa, o nie respektowaniu zapisów zawartych w Konstytucji RP. A czy nie w ustawie zasadniczej czytamy, że „Sejm i Senat są wybierane na czteroletnie kadencje. Kadencje Sejmu i Senatu rozpoczynają się z dniem zebrania się Sejmu na pierwsze posiedzenie i trwają do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji.” (Art. 98. Ust. 1 Konstytucji RP)? Wynik wyborczy, o ile nie zostanie skrócony poprzez wyznaczenie terminu wcześniejszych wyborów, trwa 4 lata. A kto może doprowadzić do tego skrócenia? Sejm lub Prezydent w przypadku braku ustawy budżetowej. Pytam zatem: jak manifestacja/-cje, na miesiąc po demokratycznych wyborach, ma/-ją doprowadzić do rozpisania przedterminowych, ponownych wyborów? Jak stawanie w twardej opozycji wobec obecnej władzy ma doprowadzić do jej osłabienia? To raczej sposób na zwieranie szeregów PIS-u, na ich wewnętrzne cementowanie i wpychanie w ich objęcia klubu Kukiza. To utwierdzanie w przekonaniu, że są mityczni „my” i „oni” i wszystko co robią „oni” jest złe, a co robimy „my” jest dobre, nie analizując jakie to jest w istocie.

Myśl strategicznie
Jeżeli dziś ktoś ma choć trochę oleju w głowie, szczyptę intuicji politycznej, potrafi pisać scenariusze i warianty strategiczne, powinien zauważyć, że jedyną okazję do zrealizowania postulatów, tak ochoczo wieszanych na sztandarach, jest doprowadzenie do sytuacji, w której może dojść do rozchwiania równowagi w obozie władzy. To zadanie trudne, bo jak znaleźć w tej chwili jakieś słabsze ogniwo? Ktoś powie karkołomne, bo oznaczałoby wsparcie polityczne dla osoby/osób, z którymi dzieli nas wszystko. Czy może to być premier Szydło? Raczej nie, bo od pierwszej niepokornej wobec prezesa decyzji, usunięta zostałaby w mgnieniu oka. Z tego samego powodu nie może to być marszałek Kuchciński. Może prezydent Duda? Niestety też nie, bo po zachowaniu wobec zmian w Trybunale Konstytucyjnym, sam jest łatwym celem i można postawić go przed innym, Trybunałem Stanu. Jedyna szansa to korozja wewnętrzna w większości sejmowej, i tu największe szanse ma Jarosław… Jarosław Gowin.

PISokracja
Uważam sposób uprawiania polityki przez prezesa Kaczyńskiego za perfekcyjny i wybitny… perfekcyjnie podły i wybitnie obrzydliwy. Jakby ktoś miał wątpliwości, oświadczam, że w żadnym wypadku nie stoję w obronie działań PiSu. Ale to nie jest uzasadnienie dla jeszcze większego antagonizowania społeczeństwa i pogłębiania jego polaryzacji. Tak jak swego czasu PO-PSL wykorzystywali katastrofę smoleńską do podkreślania szaleństwa PiS, straszenia jaki to on jest zły i nieobliczalny, tak dziś wykorzystuje się w tym celu Trybunał. W tej manipulacji poświęca się ostateczną broń jaką zawsze ma opozycja, tj. wyprowadzenie tłumów na ulicę, z tym tylko, że PiS nic jeszcze nie zrobił, wykonał dopiero preludium do tego co zamierza, a opozycja próbuje już pisać epilog tej kadencji.

Nauka z historii
W tym tygodniu przypadała rocznica zamachu na pierwszego prezydenta Polski. Wydarzenie, które zmusza do refleksji. Dziś opozycja, której jestem częścią, chce doprowadzić siebie do beznadziejnego położenia. Po kolejnych manifestacjach, po aktach sprzeciwu wobec władzy, która dopiero zaczyna okres sprawowania, okaże się jak słabi, jak wręcz bezsilni jesteśmy. Z bezsilności natomiast, potrafią niestety rodzić się najgorsze pomysły. Opozycja, aspirująca do miana klasy politycznej, świadoma zagrożeń wynikających z prowadzenia polityki histerii, paniki i strachu, powinna odpowiedzialnie, ale też i pragmatycznie, takiego scenariusza unikać.

Prawdziwi polscy patrioci, ci z lewa i centrum nie mogą sobie dać wmówić, że są tylko dwie strony tego medalu. Że, jak mówił jeden z kabareciarzy, próbują nas przekonać, że istnieją dwie Polski, Polska im. Jana Pawła II i Polska spółka z o.o. Prawdziwi patrioci demokracji nie pójdą ramię w ramię za banksterami i nie stworzą polskiego Majdanu, bo nie akceptują wyniku wyborów. Rozważając dalej gdzie w tym wszystkim dobro wspólne, gdzie jedność narodowa, gdzie solidarność społeczna i patriotyzm gospodarczy, pozostanę dziś w domu, bo nie zamierzam KODować rzeczywistości, której jeszcze nie ma... .


PS. Dla wszystkich pasjonatów sondaży, tak dynamicznie zmieniających się i kreowanych. Jedyny sondaż jaki się liczy przez najbliższe 4 lata wykonany został 25 października 2015r. Cała reszta potem jest jak mierzenie przyrodzenia razem z kręgosłupem. Mogą komuś poprawić nastrój, ale nie zmienią rzeczywistości.
Trwa ładowanie komentarzy...