Polska narodowa jest dopiero od 70 lat. Rzeczypospolita Obojga Narodów, wielka XVII wieczna potęga, czy II Rzeczypospolita to były państwa bardzo różnorodne, tak narodowo, jak i religijnie. Byli i chrześcijanie, i judaiści, i prawosławni, ba nawet i muzułmanie, protestanci i niewierzący. Żyli obok siebie, bo nikt nikogo nie szykanował. Gwarancją tego była konfederacja warszawska i osoba króla, a później konstytucja marcowa i stojący na jej straży prezydent. Czego uczy nas historia Polski w tym względzie? Pokazuje, że jeżeli prawo będzie stanowione dla wszystkich jego obywatelek i obywateli ponad dogmatami religijnymi i nie będzie ograniczane przez żadne większości, ani mniejszości wyznaniowe, jeżeli będzie oparte na uniwersalnych, wspólnych dla wszystkich postawach etycznych i za każdym razem będziemy je bronić przed wpływem jakiejkolwiek wiary, to nie grożą nam ani żadne ortodoksje wyznaniowe ani tym bardziej szariat.
Wdzięczność krótką ma pamięć
Zadziwiające jest także to jak szybko zmienia się ludzka optyka, no bo teraz to my jesteśmy po tej wygodniej stronie… tzn. mamy czas, bo u nas jest pokój. Ale przecież kiedyś to my, Polki i Polacy różnego pochodzenia, uciekaliśmy przez Węgry i Rumunię na południe Europy i do Azji. I co byś zrobił/-a jakbyś wtedy dotarł/-a do Turcji, czy Syrii, a oni by Ci powiedzieli: „Wracaj do siebie, nasza łódź jest pełna”? Jakie miałbyś szanse po powrocie do Polski znajdującej się pod okupacją niemiecką?
Może jest wiele spraw które trzeba w Polsce naprawić od zaraz i wiadomym jest, że w pomaganiu obcym nie ma żadnego rachunku ekonomicznego, bo to na pewno kosztuje, ale czy nie polską tradycją jest gościnność? Zwyczajem w Polsce gdy przychodził wędrowiec, nie były słowa: „Weź idź sobie, bo my sami nie przeżyjemy zimy”, a raczej: „Gość w dom, bóg w dom”. Ten wolny talerzyk w czasie wigilii to nie ściema, ale tradycje które wypada respektować, a nie tylko pozorować. Nie ma w tym rachunku ekonomicznego, ale jest rachunek wartości, z których jako Polacy możemy być dumni.
Człowieczeństwo miarą cywilizacji
I może w tym jest przyczyna, że im większe rozwarstwienie społeczne, tym ukrywana ksenofobia silniejsza. Dlatego wbrew powszechnie krążącym opiniom informuję, że nie będzie nas to aż tyle kosztować, bo Unia Europejska przekaże Polsce na ten cel 70 mln EURO. Pytanie jednak brzmi: czy jesteśmy krajem cywilizowanym z tego powodu, czy pomimo to? Czy warto zamykać się na pomoc dla potrzebujących w imię plemiennej czystości? Co to za argument, że my jesteśmy Polakami i chcemy takimi pozostać, z naszymi parawanami na plażach, skarpetkami w sandałach i cebulowym cwaniactwem? Czy naprawdę to co najlepsze w tym narodzie zostało wytępione w ciągu tych dwóch wojen światowych i przeżyli sami egoiści? Dlatego moim zdaniem warto pokazać, że Polacy to nie tylko ludzie, ale i humaniści. Nie w znaczeniu przeciwieństwa do umysłów ścisłych (podział tyle umowny co nietrafiony, ale to temat na inną dyskusję), tylko w tym renesansowym sensie, jako „postawa intelektualna i moralna, wyrażająca się troską o potrzeby, szczęście, godność i swobodny rozwój człowieka”. Warto pamiętać o naszej pięknej historii, bo my, potomkowie humanistów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ocaleni z antyludzkich opresji minionego stulecia, cieszący się w XXI wieku pokojem Unii Europejskiej, my, emigranci jedynie ekonomiczni, a nie w związku z agresją najeźdźców wiemy jak to jest. Dlatego spójrzmy bardziej przychylnym okiem na uchodźców z Syrii, czy innych części świata i nie dajmy się porwać nieuzasadnionym fobiom.
I jak zdarza mi się zacząć wpis cytatem, tak dzisiaj zakończę słowami anioła czasu zagłady – Ireny Sendlerowej: „Ludzi należy dzielić na dobrych i złych. Rasa, pochodzenie, religia, wykształcenie, majątek – nie mają żadnego znaczenia. Tylko to, jakim kto jest człowiekiem.”
