Advocatus Diaboli
Leszek Miller dla osób związanych z Sojuszem uważany jest za ojca założyciela, a dla wielu pokoleń ludzi lewicy jest po prostu świętością. Jest niczym Kościół Katolicki w polskiej historii dziejów, który jednoczył w ciężkich chwilach, ale narzucał za dużo własnej woli i praw w czasie pokoju. Należą mu się jednak szacunek i wdzięczność za wszelkie dokonania. Dlatego jako Polak dziękuję Leszkowi Millerowi za Unię Europejską, a jako lewicowiec za politykę wędki a nie ryby, za słowa: „Społeczeństwo zasiłków jest biedne, a społeczeństwo pracy jest aktywne i bogate. Zawsze praca jest lepsza od bezrobocia, a wynagrodzenie z pracy jest lepsze od zasiłku.” Dziękuję także jako łodzianin, za wariant autostrady A2, który nie pozbawił miasta dodatkowego rozwoju. Tylko, że to wszystko to już historia, to wszystko się już wydarzyło i dziś tak jak jesteśmy za rozdziałem państwa od Kościoła, tak należy stać po stronie rozdziału bieżącej działalności SLD od Przewodniczącego Millera. W żadnym wypadku nie apeluję tu o „ukrzyżowanie” kogokolwiek. Leszkowi Millerowi należy się respekt, a w ramach podziękowania solenna obietnica bycia "jedynką" w dowolnym okręgu wyborczym i zgłoszenia go na Marszałka Sejmu z ramienia SLD. Jeżeli to ma być ceną za oddzielenie SLD-owskiego profanum od sacrum? Niech.
Legalizacja wolności
Dlaczego Przewodniczący Miller powinien zrezygnować? Ponieważ nie może nikogo zmuszać do zagrań wobec niego nie fair. Trochę z tego samego powodu, dla którego chcemy wprowadzić możliwość zawierania związków partnerskich. Nie wszyscy mamy taką potrzebę, czy też, nie wszyscy jesteśmy homoseksualni, ale państwo polskie ma nie dyskryminować i nie zmuszać nas do oszustwa wobec niego. Zacznijmy od siebie, SLD też ma nie dyskryminować, a niestety za Przewodniczącego Millera w kierownictwie Partii zrodziła się osobliwa patologia i przedziwna psychoza, że kto ma odmienne zdanie, ten od razu jest przeciwko pobratymcom, przeciwko rodzinie SLD. Przekroczyliśmy w tym względzie swoisty Rubikon.
Kości zostały rzucone
I nie uda się zatrzymać tego zniechęcenia wewnętrznego i zewnętrznego. Choćbyśmy proklamowali najlepszy program społeczny, postulowali przywrócenie ulgi budowlanej, wyznaczali minimalną stawkę za godzinę pracy i wyliczyli co do grosza ile wynosić ma kwota wolna od podatku, to nie przekonamy do siebie nikogo. Bo nasz frontman gdzieś zawiódł pokładane w nim nadzieje, nie potrafił wziąć choćby części odpowiedzialności za trzy kolejne katastrofy wyborcze i stracił zaufanie nie tylko struktur, ale przede wszystkim zaufanie społeczne. Dlatego dziś staję w obronie Leszka Millera przed Przewodniczącym Millerem i zwracam się do tego drugiego. Żeby sam zrzekł się pełnionej funkcji, a nie trzymał się kurczowo przyspawany do zabetonowanego stołka. Żeby nie pogrzebał swojego dziecka jakim jest SLD i nie odszedł w niesławie po przegranych wyborach parlamentarnych. Proszę Przewodniczącego Millera żeby oddał ikonę lewicy i człowieka, któremu można stawiać pomniki, naszego mentora i przyjaciela, tożsamość kilku młodych pokoleń. Apeluję o honorowe złożenie rezygnacji podczas Rady Krajowej i oddanie nam Leszka Millera jakiego chcemy zapamiętać!
