O autorze
Absolwent Matematyki Stosowanej na PŁ i studiów Menadżerów Samorządu Terytorialnego w SGH. Informatyk, specjalista ds. funduszy europejskich, polityk i społecznik. Sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD województwa łódzkiego. Rzecznik prasowy SLD Łódź.

Szukajcie nas na śmietniku historii

Śmietnik historii
Śmietnik historii
Jeszcze miesiąc temu wydawało nam się, że żyjemy w normalnym, niepodległym państwie. Później dowiedzieliśmy się, że „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”. Dziś mija miesiąc od publikacji przez tygodnik Wprost taśm w tzw. aferze podsłuchowej. Jaki jest obecny stan Rzeczypospolitej Polskiej?

Po wybuchu afery wydawać by się mogło, że nic już nie uratuje obecnego rządu. Ciężko jest bowiem obronić ministrów, gdzie jeden z nich odpowiedzialny za ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego sugeruje, iż „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”, a drugi odpowiedzialny za politykę międzynarodową przekonuje, że „polsko-amerykański sojusz jest nic nie warty”, dodając nieeufemistycznie, że to zwyczajne „robienie laski Amerykanom”. Donald Tusk na tę okoliczność przyjął strategię ignoranckiej spychologii. Ujawnienie treści nagrań uznał za „próbę zamachu stanu”, za którym nie do końca wiadomo kto stoi. Tak czy siak, według premiera, żadna sytuacja nie wpłynie na dymisje jego rządu, póki ów rząd ma większość w sejmie. Za mało arogancko?

Dyktatura wschodnioeuropejska
No więc sędzią we własnej sprawie został... minister Sienkiewicz. To jemu powierzono bowiem rozwiązanie zagadki, kto był mocodawcą w całej tej sytuacji, spiritus movens tego zjawiska. Takiej nominacji nie spodziewał się nawet sam zainteresowany. Skąd on ma niby wiedzieć co się dzieje w Polsce? Przecież ministerstwo, które mu podlega działa jedynie ‘teoretycznie’. Zaczęła się więc wyliczanka: może to obcy wywiad, może grupa niepokornych dziennikarzy skupiona wokół jednego z tygodników, może pewien polski przedsiębiorca, a może... zachłanni kelnerzy? Minister wraz z podległymi mu służbami przez miesiąc strzelał oskarżeniami w różnych kierunkach i za każdym razem niecelnie. Pokazał jedynie, że Europa wschodnia to także Polska. Przykład najlepszych dyktatorskich tradycji tej części świata zaprezentowali podlegli ministrowi, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W dniu 18 czerwca wtargnęli oni do redakcji Wprost i siłą próbowali przejąć kolejne materiały podsłuchowe, aby w ten sposób uniemożliwić ich dalszą publikację. Z lekka zapachniało Białorusią, fetor IV RP czuć do tej pory. Minister Sienkiewicz udowodnił swoją własną tezę o państwie polskim.

Mediokracja
Co na to obywatele? Nic. Usypiani przez media prorządowe, obserwowali po trosze Mistrzostwa Świata, podzieleni na tych którzy dawno wiedzą na kogo głosować i tych którym już kompletnie przestało zależeć na jakimkolwiek przedstawicielstwie w parlamencie. Zajęli się własnymi sprawami. W wyborach do Parlamentu Europejskiego dali najlepszy wyraz w jakim poważaniu mają politykę.
Kto jest za to odpowiedzialny? W dużej mierze media. Potęgują one zjawisko zniechęcenia biegając za coraz to bardziej kontrowersyjnymi politykami, a nie prowokując jakąkolwiek poważną dyskusję, czy debatę. Liczy się tylko kto?, kogo?, i jak bardzo poniżej pasa? Nieważne jest, jaki mamy deficyt budżetu państwa, jaki to ma i będzie miało skutek na przyszłe pokolenia? Niepotrzebne są argumenty w dyskusji przeciwko podnoszeniu wieku emerytalnego. Nieistotne są motywy działania rodziców sześciolatków i debata o stanie oświaty w Polsce. W końcu, wyimaginowane są dane o biedzie i niedożywieniu najmłodszych obywateli. To wszystko jest nieważne, bo jest za trudne. Trzeba się na tym znać, a na emocjach nie. Tylko jak długo można nakręcać tę spiralę? Ile jeszcze będzie trwać ta wszechogarniająca ignorancja? Może jeszcze jedne wybory, a może wcześniej, ale niewątpliwie nastąpi przesilenie, bo te 77% się w końcu obudzi.


Tymczasem pora się antykorwinizować
I można z pewnym niepokojem patrzeć na rosnące w sondażach wyniki Nowej Prawicy. I na pewno słuszne jest oburzenie klasy politycznej na ostatnie postępowanie Janusza Korwin-Mikkego, który uderzył Michała Boniego w twarz. Bo zachowanie takie jest niedopuszczalne i powinno być piętnowane. Ale warto zauważyć, że lider KNP wcale nie ma na celu podlizywać się politykom czy mediom. Daje upust temu co gromadzi się w myślach obywateli, którzy kiedyś głosowali, a teraz przestali chodzić na wybory. Tych którzy nie jednemu politykowi „daliby w mordę”. Za co? Właśnie za tą arogancję sięgającą zenitu, za zajmowanie się sobą, za brak refleksji nad sytuacją państwa i samych ludzi, za myślenie typu: „Teraz, k… (po wyborach) to paliwo może być nawet i za 7 złotych”. Za to wszystko w końcu wyborcy pokażą czerwoną kartkę. Na przekór władzy i mediom, wybiorą opcję najbardziej antysystemową, której niby o coś chodzi. Zrozumiał to prof. Hartman w swoim apelu do młodego korwinisty. Ponieważ przyszła pora zawalczenia o ludzi po raz pierwszy podejmujący swoje wybory. O tych dla których PO wykorzystująca CBA i PiS wspierające się IPN-em, to jedna koteria, to IV RP, która musi odejść do lamusa.
Trwa ładowanie komentarzy...